• Українська
  • Polish

Rozmyślamy nad ideologią Międzynarodowego Festiwalu Sztuki "Fort.Missia."

2 -4 lipca 2010

      Niestety mysimy przyznać, iż festiwale na Ukrainie robią się do siebie bardzo podobni.  Na każdym festiwalu będziemy świadkami prezentacji istniejących projektόw. Oczywiście, przyjemnie spędzimy czas w swobodnych kontaktach, twόrczej atmosferze. Niechętnie słuchając, mniej-więcej uważnie obserwując i wyrażająć po wszystkim nieobowiązkowe opinie.

     A chcielibyśmy, żeby festiwal był nie tylko pokazem dowolnych aktόw artystycznych, ale rόwnież pobudzał do wnikania w ich sens.

     Sprόbujemy stworzyć festiwal, w ktόrym będzie prestigowo nie tylko uczesniczyć, ale na ktόry przychodzisz rόwnież za natchnieniem, za pomysłami.

     Nasza odezwa do środowiska to – dawajcie pomysły, generujcie prowokacje, proponujcie pragmatyczne rozwiązania!

     Nie będąc całkiem zadowolonymi usiłowaniami sformułowania innowacyjnie-jednolitej koncepcji festiwalu, zostawiamy przestrzeń dla rozwiązań intuicyjnych, ktόre mogli by połączyć twierdzy i sytuację artystycznego wnikania w sens.
Dlaczego zostajemy w forcie

     Był soebie kiedyś mędrzec, o ktόrym nikt już teraz nie wspomni. I żył on w kraju twierdz, kompozytorόw, inżynierii, poetόw, myślicieli, uniwersytetόw, w kraju ktόry rozpoczął Wojnę. Nazywal się Spengler. I po przegranej zapytano go czy będzie kolejna wielka wojna. I mędrzec odpowiedział, że oczywiście że będzie, ponieważ, już wyrosło pokolenie, ktόre nie pamięta okropności poprzedniej wojny.

     Wyobraźmy sobie osobę, ktόra chciała by wniknąć w sens wojny, skończonej stulecie temu, wojny, ktόra zapoczątkowała zeszły wiek XX. A  wniknąć w sens znaczy pamiętać. Kto teraz pamieta o I wojnie światowej na Ukrainie? Zostaliśmy pogrzmoceni przez historię już po tej wojnie!...

     Pamiętać znaczy przypomnieć sobie o czasie, odczuwaniach i wydarzeniach, i co jest niemniej ważne, o miejscu. Miejsca to są dekoracje pamięci, w ktόrych jak w książce otwierasz krajobrazy, a sposrόd nich szczegόlnie  te, ktόre są przed tobą. Odszukajmy fort, tą fantasmagorię centrum wydarzeń wojennych, miejsce obrony, gdzie, przypomnijcie sobie w „Trzech muszkieterach”, bohaterowie prowadzili mądre rozmowy, od czasu do czasu odstrzeliwając się z twierdzy na gόrze. W pamięci ważne jest to, że ziemia pamięta za nas.

     Stulecie po tym na obronnych fortach czasόw I wojny światowej w teraźniejszej strefie przygranicznej w pobliżu Szegyni w roku 2009 powstaje międzynarodowy festiwal na dużą skalę. Jego ambicje nie są mniejsze od ambicji niemieckich, tylko rozwijają się w innej przestrzeni – w przestrzeni muzyki, wizji, pamięci. Tutaj będą występować najlepsze ukraińskie i polskie zespoły rockowe, jazzmany, DJ-je. Odbędzie się tu alternatywna historia sztuki wizualnej, instalacji i performance. Tutaj kanon literatury wschodnioeuropejskiej zmieni się nie do poznania.

     Obydwie granice zaczynają się poruszac i wibrować. Twόrcy przekształcają mity i style, wydarzenia i trendy, ambicje utrzymania geniusza miejsca i prόżności, poszerzenia własnej sztuki na miejscowości. Przecież takich dekoracji i krajobrazόw, gdzie po jednej stronie są karpackie wzgόrza, a po drugiej – Przemyśl, jak na dłoni, nigdzie już nie odnajdziesz.

     Historia oskarżyła I wojnę światową o rzeźnię, a my sprόbujemy humanizować jej fortyfikacje. W ciągu stulecia byli niepotrzebne, ale nie zbędne. Po tym, w sensie symbolicznym, rozdzielili Ukraińcόw i Polakόw w tunelach przejść granicznych, i nie pragniemy ich renowacji w teraźniejszości. Odbudujemy ich w wewnętrznej przestrzeni dla wspόłnej obrony sztuki. Ta wojna i następna pomiędzy Polakami a nami toczyła się nie o miasto, tylko w mieście. Teraz, z kultury miejskiej w tym niczyim forcie, ktόry zajmiemy my – Polacy i Ukraińcy, będziemy odstrzeliwać się od wszystkiego, co zagraża światowi sztuki.

     Pamiętacie „Trzech muszkieterόw” w forcie? Gdzie jeszcze moglibyśmy szczerze mόwić o nas? Tu jesteśmy po stronie polskiej, jesteśmy na uboczu, żeby zdobyć dystans w rozmowie o naszych realiach. Jesteśmy po stronie ukraińskiej, żeby Polacy mogli mόwić o sobie. Uciekamy tu za granicę od jednych i od innych. W miejscu dystansu, żeby mόc mόwić. Pozbawieni presji publiczności, gdzie masowość nie będzie przeszkadzać myśleniu pamięci. Publiczność i masowość już nie są tu elementami kultury. Ściany określają przestrzeń intymności, gdzie w tunelach jest niewydeptana ścieżka do innego i może, kto wie, do samego siebie? Na uświadomienie tego warto czekać.
Intuicja
 
     Kiedy słyszysz siebie sam, co mόwi do ciebie? Kiedy twoja dusza przebywa poza prόżnością, czy potrafisz słyszeć jeszcze coś oprόcz siebie? Jakie kryteria oceny sztuki jeszcze pozostają i kto z wielkich wciąż jest klasykiem? Jak docenić nauczkę, ktόrą przekazała nam pamięć? I jak można rozpoznać to, że czas rozrzucania kamieni już minął, jak rozpoznać czas wybaczenia, tworzenia? Może już następuje najwyższy czas popatrzęć znad rzeczy i zjawiska?

     Jakoś tak wychodzi, że żyjemy w czasy, kiedy sens rzeczy rozpełza się, i o czym by nie mόwiono, trudno nam odnaleźć pomiędzy sobą wspόłny język, o czym mόwimy – każdy o sobie, o tym samym naszym czasie, o prόżności? Jak pozbierać myśli, czy naszą przestrzeń wewnętrzną, nasz czas? Wydaje się, iż nie zapomnieliśmy jeszcze, że kiedyś wszystko było inaczej, wszystko precyzyjniej pokazywało nam treści i sensy – i rzeczy, i słowa, i myśli, i sztuka, i nawet my sami kiedyś przecież byliśmy bardziej precyzyjnie określoni w dialogu. Kiedy mόwimy teraz – gdzieś daleko jesteśmy polączeni w rozumieniu, jednak rzeczy zbyt szukają podstaw w nas, istnieją, zbyt licząc na nas. I nawet słowa są zbyt uzależnione od naszych myśli.

     Być może już czas patrzeć znad rzeczy, podobnie jak Nietzsche kiedyś oznajmił czas patrzeć na wszechświat za człowiekiem? Jedynym możliwym okazuje się wtedy pogląd twόrcy, spojrzenie z gόry, podobnie jak mistrz antyku, liepiąc amforę, wazę, zawsze patrzy w głąb, czyli widzi tam pustą przestrzeń, widzi że moźna nalać coś do środka – olej, wino, jakieś pachnidło i zalepić do lepszych czasόw. Tak i z posągiem – twόrca zawsze wie, co jest w jego głowie, albo przynajmniej podejrzewa. Dlatego, że twόrca widzi wszystko, widzi rzeczy w krajobrazie, ponieważ widzi wszystko z nieba, czemu uczono nas od dawna. I czasami bezbłędnie.

     Jak inaczej podejść do rzeczy, jak nie pod kątem widzenia, co nie oznacza z twojej czy mojej strony. Czystość urzeczewnionego spojrzenia, ktόre nie widzi niczego, prόcz siebie, nie widzi, nie słyszy niczego, prόcz rzeczy – być może to jest sposόb pokonania ideologii narzucania. Najbardziej ogόlną taką ideologią jest narzucanie rzeczom naszego poglądu. Łacinianie nazywali ten dołek w rzeczy, te drzwi do rzeczy, ktόra oczekuje naszego spojrzenia,  in- + tuēri, intuicją.

     Patrzeć w rzecz (intuitio) znaczy oglądać uważnie i w sposόb pzremyślany, ostrożnie badać materię rzeczy, jak temat, jak myśl,  ktόra siedzi w głowie. To wymaga uprzedzającej grzeczności uwagi do miejsca, ktόre należy do rzeczy według jej długości, uprzedzającej grzeczności spojrzenia na rzecz, na utwόr, na szpetno, na piękno. Taka uprzedzająca grzeczność ma w sobie zapobieżenie czystości nienatrętnego, oczyszczonego od koncepcji, ideologii, rόżnych -izmόw, niezbędnego spojrzenia, ponieważ przestrzeń, sztuka i rzecz wymagają od nas kompensacji za nasze działanie, za zmianę ich miejsca, za przemieszczenie, przemoc nad ksztaltem i inne, za dzialanie ręki.

     Jeżeli podniosłeś kamień po tej stronie świata, to po innej stronie musi on upaść. Nasze życie, jeżeli zechce być rozumnyn, będzie obejmować wspόłudział w odszkodowaniu, ktόre rękodzielne budowle, dzikie rzeczy i dzieła sztuki ponoszą za swoje istnienie. Tego nie jest zbyt dużo, żeby być człowiekiem. 

Te rozumowania odbierajcie jako prowokację do rozmyśleń. .

Szukamy razem! Masz pomysły? Odezwij się!